sobota, 20 listopada 2010

Quinoa z tempehem

Miało być zupełnie o czymś innym. Chciałam napisać coś o weganizmie, aktywizmie... Kiedyś o tym napiszę, ale nie tym razem. Od pewnego czasu nie mam zbyt dobrego humoru, nie porażam energią, nie bije ode mnie optymizm. Może dlatego, że jest listopad i ciągle pada, jest pochmurno, gazelle nie ma jeszcze założonych błotników, co zmusza mnie czasem do skorzystania z komunikacji miejskiej, której nie znoszę. Może dlatego, że zaczynam zajęcia o 7:30 i kończę z reguły dość późno,bo koło 18:00- 20:00, więc jestem przemęczona i przepracowana. Szukam powodu tego smutku. Kiedy nie ma słońca jest gorzej, to jest pewne. Nie dziwne, że po głowie plączą się przygnębiające myśli. Czuję się taka głupia, bezwartościowa i wybita w ziemię. Najchętniej zaszyłabym się w łóżku i nie wychodziła... Albo zatopiła się w kawiarnianym fotelu pijąc kakao z chilli i cynamonem. Pozwoliła sobie na chwilowy skok endorfin, choć wiem, że ich późniejszy spadek będzie jeszcze bardziej traumatycznym przeżyciem. Wszystko, co było trudne, stało się proste i odwrotnie.
Najchętniej wrzuciłabym w siebie tonę słodyczy, ale jeść trzeba mądrze. Skoro już zdrowo, to chociaż kolorowo, żeby było choć troszkę lżej.


Składniki ( na 2 porcje):
  • 1/2 szklanki quinoa
  • 3 czerwone papryki (mniejsze)
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łyżeczka świeżo startego imbiru
  • 1/2 łyżeczki kurkumy
  • 1/2 łyżeczki czarnuszki
  • szczypta świeżego mielonego pieprzu
  • 1,5 szklanki wody
  • 3 łyżki oleju
  • 1/2 kostki smażonego tempeh'u
  • coś zielonego do posypania ( pietruszka, kolendra, koperek)
Cebulę siekamy w piórka, paprykę kroimy w paski, czosnek siekamy. Na patelni lub w rondlu o grubym dnie rozgrzewamy olej. Szklimy cebulę, dodajemy czosnek i przyprawy ( kurkumę, imbir, czarnuszkę) i smażymy do czasu, aż zaczną uwalniać aromat. Dodajemy paprykę, po chwili wsypujemy quinoa'ę. Smażymy wszystko razem kilka minut mieszając co jakiś czas, a następnie zalewamy wodą i gotujemy pod przykryciem 10-15 minut. Na 5 minut przed końcem gotowania wrzucamy pokrojony w kostkę tempeh.
Podajemy posypane zieleniną.

Pysznie i zdrowo :)


Smacznego!

Soundtrack: "Intentions - Set The Path"

10 komentarzy:

  1. brzmi i wygląda bardzo smakowicie :) taka wesoła potrawa

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem co czujesz... Też kiedyś przez to przechodziłam :( Wiem jak to jest, gdy wszystko przewraca się na lewą stronę i świat zaczyna wirować. Pamiętaj,że zawsze możesz zorganizować sobie legalny,jednodniowy dzień lenia ^^Film, jedzonko, miłe towarzystwo:) Może to by pomogło? Trzymam kciuki^^!

    OdpowiedzUsuń
  3. o tak! na szczęście w weekendy spotykam się z ekstra ekipami. Filmy, jedzenie, a nawet vegan pina colada :) A ze codzienność przytłacza, hmmm... przeżyję. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. aaa, i jednak wrzuciłam sobie tonę słodyczy u znajomych :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się,że się nie poddajesz :) Wiem,że się nie znamy, ale jak co, to do mnie też możesz napisać :) W razie BARDZO złego humoru, służę pomocą :)

    OdpowiedzUsuń
  6. nie wolno myślec, że jest się bezwartościowym.
    najlepszym sposobem jest stanąc przed lustrem i wykrzyczec kilka razy, że się wierzy w siebie i znaczy więcej niż ie jeden inny człowiek. może samolubnie i snobistycznie to brzmi, ale pomaga.
    mam problemy z niską samooceną, więc kiedy wpadam w dołek niskiego oceniania siebie, robię tak. i czuję się o wiele lepiej.
    dowartościowana, znaczę wtedy coś dla innych.

    OdpowiedzUsuń
  7. pysznie barwna propozycja na obiad! trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ale słoneczne danie! normalnie rozświetliło mi pokój w ten ponury poranek.

    Maddy, głowa do góry! Nie łam się! Każdemu jest czasem ciężko...

    OdpowiedzUsuń
  9. Jedzenie zdrowe to jedzenie pyszne! Prawdziwe smaki. Przy okazji może być teżpięknie podane i kolorowe. To nie jest "za karę".
    Głowa do góry :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. cieszy wzrok , napewno sprawi ucieche podniebieniu i co naistotniejsze to porzyteczne dla organizmu

    OdpowiedzUsuń