poniedziałek, 22 listopada 2010

Cupcakes podwójnie czekoladowe!

21 listopada obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Życzliwości. Miło, co? Genezę tego dnia możecie sobie wygooglować, więc nie będę się na ten temat rozpisywać. Życzliwość nie jest niczym innym, jak przyjaznym odnoszeniem się do otoczenia. Myślę, że życzliwie należy zachowywać się nie tylko w stosunku do ludzi wokół, ale też do zwierząt i planety. Wszyscy na to zasługujemy. Dlaczego warto to robić? Bo zarówno ludzie, jak i zwierzaki i Ziemia odpłacą nam tym samym. Traktując świat życzliwie sprawiamy, że innym żyje się lepiej, a jednocześnie wzrasta nasze ego i my zaczynanym czuć się bardziej wartościowi. Jest to zastrzyk pozytywnej energii dla nas i dla innych. Sztuką jest zachować uśmiech na twarzy, gdy ludzie wokół źle nas traktują, czy to w pracy, czy w szkole czy też na ulicy i w sklepie. Jest to możliwe i nawet mi się to zdarza. Nie raz wprawia to niejednego gbura w zakłopotanie. W końcu tak się starał, aby mi zepsuć humor, a ja wybucham śmiechem i obracając wszystko w żart życzę komuś miłego dnia. Jednak nie jestem Poppy z filmu "Happy go lucky" i niestety mi też nerwy niejednokrotnie puszczają. Nie jestem odporna na kąśliwe uwagi i wiele rzeczy biorę do siebie. Nie zawsze udaje mi się przykleić uśmiech do twarzy i powstrzymać deszcz przykrych słów, które cisną mi się na usta. Nawet jeżeli wiem, że życzliwym usposobieniem mogę więcej zdziałać i poczuć się lepiej. W dodatku jak tu skakać z radości i uśmiechać się do ludzi, kiedy wokół ponury listopad.

Kiedy pomimo całej wiedzy na temat korzyści płynących z bycia życzliwym, jednak kogoś skrzywdzimy, zepsujemy dobry nastrój itp. musimy zmobilizować się i przeprosić. To jest bardzo ważne. W dodatku do tych przeprosin dorzucić wegańską ( wolną od okrucieństwa:)) babeczkę czekoladową z kremem. O magicznym działaniu czekolady jako poprawiacza nastoju pisać chyba nie trzeba,bo każdy przetestował to na sobie:).


Przepis pochodzi od Vegańskiego Svemira, za co kłaniam mu się nisko :) Chyba po raz pierwszy korzystam z przepisu podanego przez męską część wegańskiej blogosfery, więc jest mi tym bardziej miło. :)

Przepis na 12 muffinów ( ja zrobiłam podwójną porcję i w dodatku piekłam w malutkich foremkach, więc wyszło mi ich chyba z 80:) ) :
  • 1 szklanka mleka roślinnego
  • 1 łyżka octu
  • 0,5 szklanki cukru trzcinowego
  • 1/3 szklanki oleju rzepakowego
  • łyżeczka aromatu waniliowego
  • 1 szklanka mąka
  • 1/3 szklanki kakao
  • 3/4 łyżeczki sody
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
W jednej misce mieszamy mokre składniki, a w drugiej suche. Następnie stopniowo po łyżce wrzucamy suche do mokrych i mieszamy trzepaczką (można mikserem, ale po co? szkoda prądu - oszczędzanie energii to ekologia!! Poza tym ja już mam całkiem pokaźne bicepsy dzięki ucieraniu ciasta :P). Napowietrzamy ciasto mieszając je w różne strony dość energicznie :). Wychodzi rzadkie, ale bez stresu uda się i tak. Przelewamy je do foremek i pieczemy w 180 st.C. Jeżeli używacie normalnej wielkości foremek to 20 min, jeżeli miniaturek to 10-12 minut.
Wsio!

Krem ( tu też podwoiłam proporcję, ze względu na ilość babeczek):
  • 150 g tofu jedwabistego ( można się pogimnastykować i nabyć je nad Wisłą, ale trzeba też sypnąć groszem, bo tanie nie jest. W UK - kostka 350 gramowa kosztuje 1 funt... no comments...)
  • 1/5 szklanki mleka roślinnego
  • 150 g wegańskiej gorzkiej czekolady
  • 2 łyżki syropy z agawy lub innego wegańskiego słodu
  • opcjonalnie syrop np. waniliowy
Przy pomocy blendera łączymy tofu, mleko i syrop z agawy ( opcjonalnie też syrop smakowy). Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Musimy odczekać kilka minut, aby czekolada nie była taka gorąca i łączymy wszystko razem, wskazane jest użycie blendera. I wsio! Wkładamy go na minimum godzinę do lodówki, a kiedy ładnie stężeje nakładamy szprycą na wystudzone babeczki.
Krem wychodzi gładki, błyszczący i pyszny! Opcjonalnie możemy jeszcze ozdobić babeczki jakimiś słodkimi pierdołami lub orzechami ( wersja zdrowsza).

I zapraszam wszystkich do degustacji! Smacznego!

Cupcakesy gotowe do podróży na Rozbrat :)




Abstrahując od wszystkiego łapcie zdjęcia moich listopadowych wyczynów :):

a) tortu, który zrobiłam na urodziny znajomego, który jest weganinem blisko tyle lat ile ja chodzę po tym świecie :P [Cytat z 7 seconds być musi ;)]


b) pizzy ze spotkania riot girls - takich Małych Mi do kwadratu :)


Soundtrack: Justice - "A Cross The Universe" z naciskiem na "We are your friends" i "D.A.N.C.E"

16 komentarzy:

  1. babeczki - mistrz. I ta ilość: 80! jesteś moim bogiem Maddy :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Maddy,

    Babeczki boskie! Chyba całą grupę obdarowałaś? ;)

    A zrobione dla Najmłodszej?

    A poza tym masz rację, uśmiechem można wiele, chociaż czasem ciężko się przełamać... W niektórych przypadkach, to ja nawet nie chcę się przełamać. To pewnie straszne, ale czasem zbyt wiele się złgo nagromadzi chyba...

    OdpowiedzUsuń
  3. Robiłam te babeczki wczoraj, właśnie ze strony Vegańskiego Svemira i są po prostu pyszne. Zjedliśmy prawie wszystkie od razu :). Nie dziwię się, że zrobiłaś z podwójnej porcji :)
    Tak w ogóle to uwielbiam Twój blog, Twoje przepisy i lubię czytać to co piszesz :)

    PS W przepisie zapomniałaś chyba o mące ;)

    pozdrawiam
    zocha.ie

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja się do Ciebie uśmiecham i dobrego życzę, ot tak :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Normalnie Cie uduszę za te babeczki :P A ja cały czas poluję na tofu jedwabiste! To nie FAIR :( Ale już niedługo :P Powracając do babeczek... Gratuluje takiego ich tłumu :) Jak zwykle rządzisz :P

    OdpowiedzUsuń
  6. hej, a ne da sie z tym pandowym tofu pokombinowac np. dolać trochę mleka? a silken to w jakiejs sieciowce można dostać? np. kuchnie świata? pozdrawiam, milego!

    OdpowiedzUsuń
  7. Sis: najmłodsza nie chce ich jeść i nie spróbowała ani jednej. Wiec tylko ja wędruję dziś co chwila do lodówki:)

    Zocha: mąka dopisana, dzięki!!!:)

    robiłam je po raz pierwszy i zapewne nie ostatni. generalnie pewnie będę próbowała robić je tez na tym pandowym tofu ( dam znać jak poszło), bo silken zostało mi jedno opakowanie.Tofu jedwabiste w konsystencji i strukturze jest jednak zupełnie inne od zwykłego. W kuchni świata podobno można dostać, ale w sumie nie sprawdzałam. Ten sklep jest za drogi. Poza tym silken tofu na evergreenie widziałam. Najbardziej proponuję kogoś za granicą obczaić i tam się zaopatrywać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. wszystko mi sie podoba i wszystkiego bym poprobowala:) a taka cudna babeczke to zjalabym i to nie jedna:)

    OdpowiedzUsuń
  9. a takie prze4prosiny ze słodką babeczką w tle.. cudne.

    OdpowiedzUsuń
  10. co za pyszności... nie wiem na co bym się zdecydowała najpierw :)

    OdpowiedzUsuń
  11. piękne babeczki :)
    silken tofu w sumie łatwo kupić cena to inna sprawa - kuchnie świata - miękkie i twarde - azjatyckie delikatesy ale czasami w zwykłych sklepach (ja znalazłam w siebie supermarketów których niestety w Poznaniu nie ma)

    OdpowiedzUsuń
  12. jak dobrze w geccie być i to w okolicach domowo-skłotowych :) nie uwalniać się nigdy. buziaki i dzięks za pyszności :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mania: wyżerki do powtórzenia! Getto to nasz dom;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Babeczki z kremem wyglądają fantastycznie, podoba mi się również ta śliczna kolorowa posypka ...
    Pozdrawiam :) www.mojeciacho.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  15. Zastanawiałam się nad tymi babeczkami oglądając je u Svemira, skoro je polecacie to muszą byc tego warte :)
    Wspaniałe Ci wyszły :-)
    Ja dzisiaj zrobiłam wegańskie kulko orzechowo-kokosowe :-)

    OdpowiedzUsuń