niedziela, 3 października 2010

Zamiast przepisu... moje rozkminy na temat życia...



Moje życie patrząc z boku może wydawać się idealne: zdrowa, otoczona kochającymi ludźmi osoba. Z perspektywami. Na bardzo przyszłościowych studiach dających ciekawy i szlachetny zawód. Jednak życie to nie bajka, nie jest usłane różami i nie składa się z samych sukcesów. Niestety niejednokrotnie spotyka nas wiele nieprzyjemnych, często dramatycznych sytuacji. Ci, których najbardziej kochamy potrafią nas zranić jak nikt inny... Spotykamy wielu złych ludzi, którzy wykorzystując naszą naiwność i dobre serce, bawiąc się naszym kosztem, zawodzą, krzywdząc nie tylko nas, ale ludzi na których nam zależy. A co nam pozostaje. Nie poddawać się. Z podniesionym czołem walczyć o to, aby każdy następny dzień był lepszy. Unikać nieprzyjemnych sytuacji, a kiedy już nas spotykają nie brać wszystkiego do siebie, bo problem tkwi w nich, a nie w nas. To , co trzyma mnie w ryzach, kiedy wydaje mi się, że świat przewraca się do góry nogami, to przyjaciele, pasje i zainteresowania. Świadomość, że są tacy, którym jestem niezbędna, niekończąca się chęć pomagania i ratowania wszystkiego, co się da. Ja tak naprawdę chce codziennie walczyć o życie: moich przyszłych pacjentów ( pilną nauką), ludzi skrzywdzonych przez los i system, w którym żyją oraz zwierząt zgnębionych przez antropocentryzm, stawianie się człowieka ponad wszystkim . Bardzo na sercu leży mi los naszej planety. Całym sercem troszczę się o środowisko, w którym żyję. Zmiany jakie chce widzieć w świecie wprowadzam w swoje życie i całą sobą udowadniam, że można inaczej żyć i myśleć. To nie boli, a w trudnych sytuacjach bardzo pomaga, bo wiem, że robię wszystko, co mogę. Pewnie niezdarnie i popełniając mnóstwo błędów, ale staram się na przekór wszystkiemu i wszystkim..
A z każdego niepowodzenia , życiowej porażki trzeba wyciągnąć wnioski i postarać się zrobić tak, żeby to, co z pozoru nas osłabia, w rzeczywistości sprawiło, że stajemy się dużo bardziej silniejsi niż byliśmy wcześniej.
Dopóki nie zaakceptujemy siebie, nie polubimy się takimi jakimi jesteśmy i będziemy się czuli dobrze sami ze sobą, to nie ułożymy sobie w życiu niczego trwałego. Uwierzcie mi. Dlatego warto nad sobą pracować, aby być szczęśliwym i aby inni byli z nami szczęśliwi.


2 komentarze:

  1. nie znam Cię, ale mam ochotę ciepło przytulić Dobra Istoto :)

    OdpowiedzUsuń
  2. znam takie dni, kiedy pokłady optymizmu się wyczerpują, gdy świat jest zły, a ludzie wokół nie nic nie rozumieją :(
    Ale wtedy najlepsza jest rozmowa z przyjaciółkami i ciepłe domowe ciasto :)
    pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń