niedziela, 17 października 2010

Wegańskie ciasto drożdżowe z lawendą,kardamonem i węgierkami


Lubicie oglądać zdjęcia? Ja uwielbiam. W chwilach, kiedy jest mi źle, pomagają wrócić do momentu, kiedy wszystko było jasne, proste, piękne itd. Kiedy wątpię, czy umiem być szczęśliwa patrzę na siebie w momentach, gdy z tego szczęścia się rozpływałam, przypominam sobie jak to było i uświadamiam, że umiem i że choć dużo za mną, to nadal jeszcze więcej przede mną. Sentymentalne ze mnie stworzenie. Jeszcze jestem w domu u rodziców. Oglądam dużo zdjęć sprzed lat i szukam w sobie tego szczęśliwego i słodkiego dzieciaka, jakim byłam... Przecież musi gdzieś tam być...

A skoro już w rodzinnym domu się znalazłam, to...

W naszym kręgu kulturowym ciasto drożdżowe to podstawa. Piecze się je chyba w każdym domu. U mnie też, zarówno w tym rodzinnym, jak i tym poznańskim. Bazując na przepisie Agaty, proponuję jednak pokombinowanie z ciastem. Dodanie do niego czegoś, co nigdy w nim nie lądowało, a co idealnie do niego pasuje. U mnie będzie to lawenda i kardamon. A u Was? Jakieś pomysły?


Składniki:
  • 50 g świeżych drożdży
  • 3 szklanki mąki pszennej ( + ewentualnie trochę do podsypywania przy ugniataniu)
  • 1 szklanka mleka roślinnego ( u mnie D.I.Y migdałowe)
  • 3 łyżki maki kukurydzianej
  • 1/2 szklanki cukru trzcinowego
  • 1/2 szklanki oleju rzepakowego
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego z prawdziwą wanilią
  • 1 łyżeczka ususzonych kwiatków lawendy
  • 1 łyżeczka ziaren kardamonu ( można w całości, można też je zmielić)
  • śliwki węgierki
Kruszonka:
  • 1 szklanki maki pszennej
  • 4-6 łyżek cukru kryształu
  • cukier waniliowy
  • troszkę oleju i troszkę wody
Drożdże rozdrabniamy, najlepiej w glinianej misce, zasypujemy cukrem i odstawiamy na 10 minut, do czasu, aż drożdże zaczną się rozpuszczać. Po tym czasie, zalewamy je ciepłym mlekiem i odstawiamy na około 0,5 godziny, przykryte ściereczką, koniecznie w ciepłe, wolne od przewiewów miejsce. Po tym czasie wsypujemy lawendę, kardamon, mąkę kukurydzianą oraz cukier waniliowy. Mieszamy. Kolejny krok to dodanie 1/2 porcji mąki i dolanie oleju. Mieszamy ciasto, stopniowo zaczynając je ugniatać i dodajemy pozostałą mąkę. Kiedy ciasto jest dosyć gładkie i elastyczne, ponownie ustawiamy je w "przytulnym", ciepłym miejscu ( np. gdzieś w pobliżu kominka), przykryte ściereczką i zostawiamy na co najmniej godzinę.
Składniki kruszonki mieszamy do odpowiedniej konsystencji. Wyrośnięte ciasto układamy na blasze wysmarowanej olejem i wysypanej bułką tartą. Ciasto pokrywamy śliwkami i posypujemy kruszonką. Pieczemy przez ok 50 min. w temperaturze 200 st.C.




soundtrack: SOKO - z naciskiem na "it's rainning outside" ( ta piosenka oddaje to, jak się czułam przez ostatnie kilka miesięcy, co nie oznacza, że teraz czuję się lepiej), "my enemy" oraz "it's fine, if you don't love me (go ahead and fuck yourself)"

7 komentarzy:

  1. ciasto wyglada pysznie:) a ten dodatek lawendy i kardamonu... ciekawa jestem smaku:)

    OdpowiedzUsuń
  2. wspaniałe połączenia, smak i wygląd taki domowy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. rety, co za smaki!
    cóż za aromaty!
    kardamon, lawenda i śliwka... po prostu bajka!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wygląda smakowicie :)

    Też wczoraj siedziałam nad starymi albumami ze zdjęciami. Wspominałam czasy studenckie i wyprawy po Europie z plecakiem...

    OdpowiedzUsuń
  5. Sis: Wiesz, ta Europa stoi przed Tobą otworem, ten plecak jeszcze nie raz spakujesz. Może nie teraz, jutro, ale zobaczysz, że te czasy wcale nie skończyły się wraz z dyplomatorium :P

    A ciasto szczerze polecam!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiem :) Chciałabym uczcić 30-te urodziny w Barcelonie :) Choć ostatnio zacżął mi chodzić po głowie Amsterdam...

    OdpowiedzUsuń
  7. Barcelona wiosną... ech. Może, może. Chętnie bym tam wróciła, bo mam stamtąd same dobre wspomnienia. :)

    OdpowiedzUsuń