czwartek, 23 września 2010

Słowa otuchy dla każdego, kto znajduje się na zakręcie i nieziemsko dobre ciasto cytrynowe

Każdy z nas ma trudne chwile... Nie rozpisując się bardzo, powiem, ze mnie tez dotykają. Jestem teraz daleko od domu, od codzienności, ale tez przyjaciół i wielu ludzi, których bardzo kocham. Z drugiej strony mam teraz na wyciągniecie reki moja starsza siostrę, która na co dzień mieszka w UK. To własnie ona pokazała mi wczoraj słowa, które bardzo podniosły mnie na duchu i sprawiły, ze gdzieś na dnie mojego umysłu odnalazłam spora dawkę optymizmu.

Przesyłam te słowa wszystkim Wam, którzy pewnie nieraz znajdujecie się w patowej sytuacji. Może Wam lub waszym bliskim chociaż trochę pomogą.


"Sometimes u gotta runaway so u can see who will run after u.
Sometimes u gotta talk very quiet just see who's listening.
Sometimes u gotta step in a fight just 2 see who's by your side.
Sometimes u gotta make a wrong decesion 2 see who's there to fix it.
Sometimes u gotta let go of the one u love just see if they love u... enough 2 come back..."

Ciasto upiekłam jeszcze będąc w Polsce. Zainspirowałam się znalezionym w internecie
przepisem na wegańskie ciasto cytrynowe przerabiając je bardzo skutecznie i dodając maliny, które zaraz się skończą wraz z nadejściem jesieni( nieeee!!!). Umarłam z zachwytu, ale byłam niestety jedynym konsumentem, wiec musicie polegać na mojej opinii. Ciasto wyszło bardzo niskie, co mi odpowiadało, bo jadło się je jak ciastka. Jeśli wolicie wyższe musicie podwoić ilość składników. Proste. Smacznego!




Składniki:
  • 1 cytryna
  • 1,5 szklanki mąki
  • 0,5 szklanki cukru trzcinowego
  • 3/4 szklanki wody
  • 5 łyżek oleju
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • łyżeczka cukru trzcinowego z prawdziwą wanilią
  • 1 łyżeczka octu balsamicznego
  • pudełeczko malin
Skórkę z cytryny zetrzeć na tarce o małych oczkach. Z połowy cytryny wycisnąć sok. Do dodać olej, ocet i wodę i dokładnie ze sobą wymieszać. W drugiej misce wymieszać mąkę, cukier, wanilię i proszek do pieczenia. Do suchych składników wlać płynne i wymieszać przy pomocy miksera. Ciasto wyjdzie bardzo gęste. Przełożyć je do natłuszczonej foremki na tartę i ułożyć maliny. Piec przez ok. 20 -25 minut w temperaturze 180 st.C.

Gotowe i wystudzone ciasto polać lukrem z 3/4 szklanki cukru pudru i 2-3 łyżek soku z cytryny.


Mniam!

11 komentarzy:

  1. Ciasto wygląda przepysznie :)


    Pozdro Siostro!

    OdpowiedzUsuń
  2. o prosze, wlaśnie miałam ochotę na ciasto cytrynowe. Idę robić:)

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo lubię takie ciacha! moja Mama często je piecze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. z malinami?To ja poproszę porcję tego smakowitego ciasta

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba powinnam sobie takie zrobić, bo jestem w podobnej sytuacji do Ciebie, daleko od domu, daleko od bliskich i w dodatku na bardzo długo. Jak upiekę i spróbuję dam Ci znać, czy pomogło, a tymczasem życzę abyś odnalazła i nadzieję, i radość, i może jakąś przygodę, żeby tam gdzie jesteś nie było aż tak strasznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. gdzie wyście wszystkie powyjeżdżały?

    OdpowiedzUsuń
  7. ja jestem w Anglii i nastoj mam taki pochmurny, jak tutejsza pogoda. Generalnie nie dlatego, ze tu jestem, ale dlatego,ze wyjechalam na 2 tygodnie zostawiajac duzo problemow za soba, ktore nie daja mi spac. Wracam za dwa dni i mam nadzieje, ze wszystko sie ulozy. I moze rusze z blogiem, jesli szkola pozwoli :)

    OdpowiedzUsuń
  8. wyszedł mi zakalec, ale smaczny :)

    trzymaj się ciepło

    OdpowiedzUsuń
  9. a ja dzis jadlam to ciasto w wykonaniu mojej kolezanki i na szczescie bylo idealne :) Sama ostanio w ogole sie za piecznie nie biore, bo nic mi w kuchni nie wychodzi;/

    OdpowiedzUsuń
  10. mi też wyszedł zakalec ;] nie mam talentu do ciast, oczywiście wytłumaczenie "gniotowatości" moich wypieków- "to dlatego że nie ma jajek!" :D

    OdpowiedzUsuń
  11. * wytłumaczenie mojej mamy

    OdpowiedzUsuń