piątek, 3 września 2010

MUFFINKI WANILIOWO-RÓŻANO-LAWENDOWO-MALINOWE !!!

Wróciłam!!! Nie do końca przekonana, czy dalej chce prowadzić tego bloga, doszłam do wniosku, że mam jednak jeszcze coś w zanadrzu, czym chciałabym się z Wami podzielić i postanowiłam pisanie kontynuować :)


Cóż bez wielkiego ściemniania, że długo myślałam o przepisie, którym chcę Was znowu powitać.:) W ogóle o tym nie myślałam. Do wczorajszego popołudnia, kiedy to wracałam tramwajem linii 17 ulicą Dąbrowskiego, trzymając w ręce koszyczek malin, które kupił mi na moim ukochanym Rynku Jeżyckim mój P. I jakoś tak moje myśli powędrowały w stronę muffinów waniliowych z malinami... ale to było za mało. Stwierdziłam, że koniecznie muszę dodać zasuszoną lawendę od mojej starszej Sis, której część trzymam w słoiczku miedzy przyprawami. A kiedy już tak mieszałam składniki, wyciągając mleko owsiane z lodówki wpadła mi w ręce woda różana i tak właśnie powstały ONE! MUFFINKI WANILIOWO-RÓŻANO-LAWENDOWO-MALINOWE. No pięknie! Złożenie jak w języku niemieckim. ...

W sumie mogłabym opisać jak minęła mi moja wakacyjna wyprawa, a jest co pisać, ale to przy następnej okazji. O ile znów czegoś nie wymyślę ! :)

Wróćmy jednak do muffinków...


Składniki na 12 babeczek:
  • 1,5 szklanki mąki pszennej

  • 0,5szklanki cukru trzcinowego

  • łyżeczka cukru waniliowego z prawdziwą wanilią

  • łyżeczka proszku do pieczenia

  • 5 łyżek oleju z pestek winogron lub innego neutralnego

  • 1 szklanka mleka owsianego lub innego roślinnego o neutralnym smaku

  • 2 łyżki wody różanej

  • kopiasta łyżeczka ususzonej lawendy

  • koszyczek malin ( ok. 200 g)

Mąkę, cukier, cukier waniliowy, proszek do pieczenia i lawendę mieszamy w jednej misce. W kolejnej łączymy mleko i olej oraz wodę różaną. Do suchych składników dodajemy mokre i dokładnie mieszamy . Następnie wsypujemy umyte maliny i delikatnie mieszamy łyżką, żeby nie zgnieść owoców. Otrzymaną masę wlewamy do foremek na muffiny i pieczemy przez ok. 20 minut w temperaturze 180 st. C. ( patyczek musi być suchy :P)

Smacznego! :)

10 komentarzy:

  1. powrót niczym wejście smoka! z takim przepisem...
    och, ten zapach musi oszałamiający byc. musi zapewne mącic w głowie. a smak... och. cudowne muffinki. rewelacyjne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniale wszystko do siebie pasuje!
    Róża z wanilią, róża z lawendą i róża z maliną.
    Jeszcze można by dodać cytryny;)

    OdpowiedzUsuń
  3. a muffinki wyszły pyszne, bo miałam okazję skosztować je wczoraj po południu :)
    Starsza Sis

    OdpowiedzUsuń
  4. no bez jaj, nie tylko nazwę masz dobrą:) A dlaczego nie jesteś przekonana do prowadzenia bloga?

    OdpowiedzUsuń
  5. oj Azzahar, ja sobie tak żartuję! A jeżeli chodzi o prowadzenie bloga, to mam takie chwile, kiedy bardzo bym chciała uwolnić się od wirtualnego świata :)

    Pozdr!

    OdpowiedzUsuń
  6. Chcesz chcesz, a raczej ja chcę, bo jak widzę tyle aromatów to pragnę kontynuacji w równie dobrym stylu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. madzia, przepis genialny:) ostatnio mam ciagle zajawke na jasmin i lawende, dlaczegoby nie sprobowac piec z nimi? zapisuje w kolejce rzeczy do upieczenia.

    OdpowiedzUsuń
  8. No to witaj po powrocie!:)
    Jeej! dopiero odkryłam Twojego bloga, jaki super!:)
    Ps: Zapisuję Cię w zakładkach "inspirację czerpię z..." żeby Cię nie zgubić:)
    Pozdrawiam serdecznie,
    Olcik z Waniliowej Chmurki

    OdpowiedzUsuń
  9. Mysterious Vegan Creature: http://www.pan-centrum.pl/
    , ale nie jest to tania zabawa,ale z drugiej str. to już inwestycja na całe lata :P

    I love tofu: kombinuj, bo kwiaty w wypiekach są ekstra!

    Olciaky: dziękuję pięknie i również pozdrawiam :) Swoją drogą przejrzłam Twojego bloga i myślę, że on też bedzie dla mnie źródłem inspiracji! :)

    OdpowiedzUsuń