środa, 14 lipca 2010

Masło migdałowe

Lato w pełni, gotować się nie chce, ale przecież jeść trzeba... chociaż troszkę. Najchętniej przeniosłabym się do Sopotu na ten czas i codziennie żywiła się lodami z Gelati Giuseppe. Niestety nie jest to realne, więc muszę sobie radzić, a ekstra lodziarnię mogę odwiedzić od czasu do czasu.

A co jem na śniadanie najchętniej o tej porze roku? Pszenne bułki podgrzane w tosterze z masłem migdałowym i domowym dżemem. Do tego kawa inka i dobra książka. Lubię takie poranki, które trwają do południa:). I lubię, kiedy kuchnia wypełniona jest po brzegi słońcem.


Składniki na masło migdałowe:

  • 200 g migdałów ( jeżeli chcemy możemy je obrać, ale nie jest to konieczne)
  • 4 łyżki oleju słonecznikowego
Migdały mielimy w młynku do kawy lub przy pomocy blendera. Dodajemy 4 łyżki oleju. Dokładnie mieszamy i przekładamy do czystego słoiczka. Polewamy wierzch dwiema łyżeczkami oleju i zamykamy. Przechowujemy w lodówce.
Masło ma lekko słodkawy smak. Można je jeść na kanapkach słonych i słodkich, dodawać do ciastek i ciast oraz deserów.

15 komentarzy:

  1. Przygotowywałam kiedyś podobne...
    Pyszne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Masło migdałowe, mniaam! Wielbię na równi z klasycznym orzechowym. Muszę sobie takie cudowne zrobić kiedyś w domu.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja się nieśmiało zapytam- jak długo przechowujesz masło w słoikach? więcej niż tydzień wytrzyma?

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwilbiam wszystko co migdalowe:) Takie maselko i i by sie przydalo:)

    OdpowiedzUsuń
  5. wow, ależ ono mi się podoba!

    OdpowiedzUsuń
  6. To jedna z tych rzeczy, które zawsze mam zrobić, a i tak kończy się na twarożkach lub po prostu wcinaniu migdałów:). Ale teraz mi ochoty narobiłaś!

    OdpowiedzUsuń
  7. Czcicielko soi: U mnie masełko znika w przeciągu tygodnia, ale u mojej siostry stało prawie dwa miesiące i cały czas było dobre:)

    OdpowiedzUsuń
  8. ostatnio zajadałam sie kanapkami z orzechowym masłem i dżemem.. najpyszniejsze! takie migdałowe kusi i kusi. i chyba je zrobię sobie.
    a Sopot.. chyba rzeczywiście muszę się wybrać na lody. tym bardziej że to jakieś 7 minut drogi miejską kolejką :-) ach..jak dobrze, że mam tak blisko. a może źle.. bo jak polubię, to będę bywać za często..

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja ratuję się własnymi lodami :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O takie swojskie masełko orzechowe to jest dopiero rarytas !!!

    OdpowiedzUsuń
  11. diy or die :)
    Maddy, to calzone, które było na gigu, było autorstwa Agaty? bo chodzi mi po głowie, i chcę skorzystać z tego oto przepisu http://weganie.blogspot.com/2010/05/calzone.html
    widzimy się na Elbie, hope so :) !

    OdpowiedzUsuń
  12. Calzone robił Baran z tego co mi wiadomo :) a przepis wegan wygląda apetycznie :)
    Cóż, wygląda na to, że wszyscy widzimy się na Elbie :*

    OdpowiedzUsuń
  13. dzięki dzięki! to już się nie obawiam, że będę musiała wepchnąć wszystko na raz!

    OdpowiedzUsuń
  14. Co do lodów Giuseppe, to mogę ci opowiedzieć następującą historię: dziewczyny z poznańskiej Ekowiarni chciały je sprzedawać u siebie, więc skontatkowały się z nim w sprawie warunków: chciały same załatwić transport itd, chodziło tylko o sprzedaż lodów. Giuseppe trzasną im cenę która prawie że dorównywała detalicznej. Więc lodów nie ma. To znaczy są, ale inne, osowiście wuielbiam winogronowe:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Witam :)

    Przepis brzmi bardzo ciekawie, nigdy nie próbowałam masła migdałowego, tylko z orzeszków ziemnych.

    POzdrowienia ślę! :)

    OdpowiedzUsuń