czwartek, 18 marca 2010

MUFFINY KAWOWE Z CHAŁWĄ WANILIOWĄ

Nie jestem wielką smakoszką kawy. Piję ją od czasu do czasu i to raczej dlatego, że mam ochotę poczuć jej smak, a nie dla rozbudzenia, bo kofeina i teina zupełnie na mnie nie działają i potrafię wypić kubek czarnej kawy, a zaraz po tym zasnąć jak dziecko. Czasami tego żałuję, bo kiedy intensywnie się uczę przydałoby się coś, czym można się rozbudzić. Szukam innych źródeł, które w chwilach zmęczenia czy otępienia pozwolą mi odzyskać świeży umysł. Podobno działanie takie ma zapach jabłek. Gdzieś kiedyś czytałam, że Hemingway w pokoju, którym tworzył trzymał skrzynkę jabłek :). Odkąd się o tym dowiedziałam staram się w pobliżu mojego stanowiska pracy trzymać chociaż jedno jabłko . Czy działa? Nie wiem. Wmawiam sobie, że tak :)

Inspirując się tym przepisem, stworzyłam wegańską wersję muffinów kawowych z chałwą waniliową. Wyszły super. Są słodkie, czuć w nich aromat kawy i wanilii z chałwy. Pierwszymi konsumentami byłam ja i mój chłopak. Zgodnie stwierdziliśmy, że są ekstra, więc teraz tylko poczekam na opinię mojej siostry, kiedy wróci z uczelni i będzie wiadomo, czy muffinki te będą częstym gościem na naszych śniadaniach, drugich śniadaniach i podwieczorkach :)


Składniki na 8 muffinów:
  • 1,5 szklanki mąki pszennej
  • 3/4 szklanki cukru trzcinowego
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 100 ml kawy ( mocną, ja parzę ją w kawiarce)
  • 100 ml mleka roślinnego ( woda pewnie też się sprawdzi w tej roli)
  • 5 łyżek oleju
  • 50 g chałwy waniliowej pokrojonej na 8 kosteczek
Tradycyjnie, podobnie jak przy przepisach na inne muffiny, i tutaj mieszamy ze sobą suche składniki, następnie wlewamy mokre. Łączymy je ze sobą przy pomocy łyżki lub miksera. Do foremek wlewamy dużą łyżkę ciasta, następnie na środek kładziemy kostkę chałwy, dopełniamy foremkę ciastem. Gotowe 8 muffinów wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 st.C i pieczemy 25 minut, do suchego patyczka.

Parzymy herbatę ( np. zieloną - "cytrynowy John";) ) i zajadamy do niej kawowo - chałwowe muffinki! Pysznie :)

Soundtrack: Girl Talk - " Feed the Animals"

13 komentarzy:

  1. Oryginalny pomysł! Jestem bardzo ciekawa jak smakują, zwłaszcza że bardzo lubię zarówno kawę jak i chałwę :D Serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. muffinki mają to do siebie, że z czym by nie były to i tak będą pyszne:)

    OdpowiedzUsuń
  3. coś w tym jest, ale jadłam w życiu już miliony wersji, jeszcze nie będąc weganką, i jakoś te oferowane w cukierniach i piekarniach są biedne w porównaniu do domowych. Dlatego ciężko zgodzić mi się z tym, że wszystkie są pyszne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm ostatnio świruje na punkcie muffinów, myślę że po marchewkowych te będą jak znalazł /uwielbiam chałwę/. Ciekawie wygląda sprawa z olejem, tu tylko 5 łyżek normalnie jest szklanka!! byłoby mniej kalorii .. gdyby nie chałwa :D W sobotę pieczenie :D

    OdpowiedzUsuń
  5. skoro smakowały nie-kawoszce, to ja byłabym pewnie zachwycona :-)
    bo dla mnie poranek bez kawy nie istnieje
    i ten dodatek chałwy bardzo mi się podoba, nigdy jej nie było w pieczonych przeze mnie muffinkach

    OdpowiedzUsuń
  6. Asieja: kombinuję, szukam i urozmaicam jak mogę swoje wypieki:)
    Szarka: Ja na taką ilość mąki jaką użyłam w tym przepisie nie wlewam więcej niż 1/2 szklanki mąki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Też o nich myślałam, tylko czekam, aż dostanę jakąś chałwę na wielkanoc:P

    OdpowiedzUsuń
  8. oj też chcę chałwę na wielkanoc!!! bardzo!!! ( może tu ktoś usłyszy mój głos ;) )

    OdpowiedzUsuń
  9. Czy chodzi może o moje uszy? ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. może... :)tylko sprawdź skład :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zrobiłam dzisiaj te mufinki, na chandrę przyjaciółki-weganki (tzn. żeby powalczyć z chandrą). Wyszły zdecydowanie mniej słodkie niż się spodziewałyśmy, więc na koniec oblane zostały niby-lukrem z chałwy (podlałam chałwę wodą i podgrzałam aż się rozpuściła). Nie wiem czy tak ma być, ale chałwa w środku mufinek mi się tak jakby rozpłynęła i wsiąknęła w środek mufinki. Myślałam, że kawałki zostaną w całości do chrupania (tak jak czekolada). Co nie zmnienia faktu, że pyszne i proporcje świetnie dobrane. Najważniejsze, że mojej psiapsióle smakowało i mogła bezpiecznie zjeść. Dzięki za przepis :-)
    Agata
    PS. Ładne masz silikonki. To znaczy kolory ładne. Moje są takie wściekle żółte, ale też super. Drogie były, ale to jedna z fajniejszych rzeczy w mojej kuchni. I lekkie są można je wszędzie zabrać, jeśli się piecze u kogoś. Pozdrawiam wiosennie.

    OdpowiedzUsuń
  12. HA! a ja ja piekłam wtedy jedyny raz i już nie pamiętam co się z chałwą stało w środku! :) Moja siostra raz jeszcze upiekła je na koncert organizowany przez mojego exa, ale wtedy albo publiczność albo kapele je zjadły i ja się nie załapałam.
    Grunt że Wam smakowały, ale muffinki są dobre na poprawę nastroju! zawsze!

    Muszę je kiedyś upiec.

    Jak czytam tego posta to widzę, że mocno się zmieniłam i osoby prawie nie pijącej kawy zamieniałam się w kawomianiaczkę i nie mogę bez niej żyć, choć nadal chyba nie tyle o kofeinę, co o smak chodzi... :)

    a foremki są z Marks&Spencer i z tego co pamiętam kosztowały 26-27zł, ale są solidne i służą mi dużo, długo itd. :)

    OdpowiedzUsuń