czwartek, 18 lutego 2010

Razowe ciasto ze śliwkami i jabłkiem


Nie wiem dlaczego dopiero tuż przed wyjazdem z domu przyszło mi do głowy, żeby sprawdzić zawartość zamrażarki moich rodziców. Odkryłam w niej zamrożone truskawki, śliwki, wiśnie, kurki... itd. Niestety nie mając zbyt dużo czasu, aby wykorzystać te zapasy, postanowiłam upiec szybkie ciasto ze śliwkami. Dobre i sprawdzone. Od Agaty (
IloveTofu).
Dla rodziców do kawy. Ja wracam na stare śmieci.

Składniki:
  • 250 g mąki żytniej razowej
  • 250 g mąki pszennej białej
  • 100 g cukru trzcinowego
  • 100 ml mleka roślinnego (użyłam gryczanego)
  • 100 ml oleju
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego z prawdziwą wanilią
  • ok.1/2 kg mrożonych śliwek węgierek
  • 1 średniej wielkości jabłko ( dowolne)
  • cukier i cynamon do posypania owoców
  • płatki migdałowe
Mieszamy ze sobą mąki, cukier, cukier waniliowy i proszek do pieczenia. Stopniowo dodajemy olej i mleko. Ugniatamy. Jeżeli jest taka potrzeba dodajemy odrobinę więcej płynu. Foremkę do tarty smarujemy oliwą. Odkładamy 1/3 porcji ciasta. Pozostałe 2/3 wałkujemy i wykładamy nim formę do tarty. Obieramy jabłko. Kroimy je w cienkie plasterki i wykładamy nim ciasto. Na warstwie jabłek układamy śliwki. Posypujemy je cukrem i cynamonem. Pozostałe ciasto wałkujemy, kroimy w paseczki i układamy z nich tzw. kratkę na owocach. Piekarnik nagrzewamy do 200st.C i pieczemy 20-25 minut, aż ciasto się zarumieni.
Na suchej patelni prażymy 2 łyżki płatków migdałowych i posypujemy nimi wyciągnięte z piekarnika ciasto. Kiedy wystygnie, zajadamy.
Smacznego.

5 komentarzy:

  1. może się dziś załapię choć na kawałeczek, bo się do rodziców wybieram :)

    OdpowiedzUsuń
  2. szkoda, że moje mrożone owocowe zapasy już się kończą
    został ostatni woreczek malin
    a było tego mnóstwo całe :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam,
    pierwszy raz tu piszę. Trafiłam na Twój blog dzięki naszej opiekunce, studentce ASP. Nie jestem co prawda wege i nikt w mojej rodzinie nie jest, ale mój 3-letni synek ma alergię na jajka, produkty od-krowy i sztuczne barwniki, więc bardzo zmieniło to naszą domową kuchnię.
    Nie jest nam może łatwo przestawić się na kompletnie inny sposób odżywiania/gotowania (nie wyobrażam sobie prowadzenia dwóch różnych kuchni i tłumaczenia synkowi, dlaczego tatuś ma zupkę ze śmietaną, a on nie), ale na razie zmiany są na plus. Po pierwsze dziecko jest bezpieczne. Po drugie, mój mąż, prowadzący tryb życia łóżko-samochód-biuro-samochód-komputer-łóżko, gdzieś po drodze zgubił 15 kilo nadwagi bez żadnych drastycznych diet czy ćwiczeń.
    No i zaczęłam czytać skład tego, co kupuję. Matko przenajświętsza... Ale to już zupełnie inna historia.
    Mam pytanie dot. mąki z ciecierzycy. Czy jest jakiś "przelicznik" przy stosowaniu jej zamiast jajek w pieczeniu ciast? I czy po prostu się ją dosypuje, czy wcześniej trzeba jakoś rozprowadzić wodą albo coś innego?
    Ja na razie używam mąki z ciecierzycy tylko do naleśników i racuchów, żeby były miękkie i puszyste, tak "na oko", ale chciałabym, żeby mój synek zjadł jakieś inne ciasto niż kruche.
    Gdybyś mogła odpowiedzieć, Maddy, ty albo ktoś z odwiedzających ten blog.
    Z góry dziękuję i przepraszam, że tak się rozpisałam.
    Pozdrawiam,
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  4. Acha, i jeszcze dzięki wielkie za przepis na pierniczki bezjajeczne. Zrobiliśmy na święta potrójną porcję: na choinkę, dla nas i dla gości. Synek dzielnie lukrował. Pieczenie pierniczków na pewno będziemy powtarzać.
    Marta raz jeszcze

    OdpowiedzUsuń
  5. wow! to ja Ci dziękuję, bo poraz pierwszy widzę, że mój blog może komuś pomóc i sprwić komuś radość.
    Co do mąki z ciecierzycy to wygląda tak, że 1 jajo=1/4 szklanki mleka roślinnego i 1 łyżka mąki z ciecierzycy. Tyle, że to się sprawdza tylko w przepisach, w których nie musimy ubijać białka na sztywną pianę. W niektórych też możemy jajka w ogóle pominąć, ale to kwestia wyczucia. Skoro jest takie zapotrzebowanie, to może powrzucam trochę słodkich przepisów w najbliżyszym czasie i oczywiście odsyłam do innych wege blogów, bo razem tworzymy niezłą skarbnicę przepisów.

    Pozdrawiam serdecznie!:)
    Maddy

    OdpowiedzUsuń