czwartek, 19 listopada 2009

Zielona fasolka mung



Ostatnio do mojego menu usilnie staram się wprowadzać kolor zielony, tak jakbym chciała zastąpić sobie brak zielni za oknem na talerzu. Niestety coraz mniej warzyw smakuje jak warzywo, ratuje się jeszcze kapusta, marchewka, ziemniaki, kalafior, brokuł, buraki. cebula, czosnek, por.. Pozostałe są coraz bardziej wodniste w smaku, coraz mniej zdrowe, coraz droższe etc. Dlatego zieleni poszukuję w zamrażalniku, w roślinach strączkowych i w pesto. I dobrze, i zdrowiej i bardziej twórczo się z tym czuję.
Fasolka mung nie jest może najbardziej popularną rośliną strączkową w naszym kręgu kulturowym. Jest za to niezwykle doceniana w kuchni azjatyckiej. Nie jest też obca żadnemu wegetarianinowi, a już na pewno nie weganinowi, ze względu na wysoką zawartość białka i żelaza. Ja zajadam się fasolką mung pod postacią kiełków, szczególnie świeżych, choć te z puszki też trafiają czasem do moich sałatek, makaronu, który nie wiem dlaczego nazywany jest sojowym (???), ale równie chętnie namaczam ziarna w wodzie, gotuję je i tworzę, testuję, mieszam, próbuję.
Przepis na kotlety jest prosty i szybki. Nie podam dokładnych proporcji, ponieważ tak dokładnie ich nie znam. Z doświadczenia wiem, że najlepiej takie potrawy wychodzą, kiedy robimy je na czuja. Dlatego nie radzę nikomu trzymać się składu jaki podam, ale zmodyfikować go wg potrzeb i gustu.

Składniki :
  • 200 g fasolki mung ( namoczona przez noc) i gotowana przez 45 min
  • 1/2 białej cebuli
  • 5 łyżek płatków owsianych
  • 2 łyżki mąki z ciecierzycy/ sojowej/kukurydzianej
  • 3 łyżki oleju
  • sól
  • pieprz
  • ostra i słodka papryka
  • czosnek granulowany
  • majeranek
Ugotowaną, a nawet lekko rozgotowaną fasolkę, odsączamy z wody, mielimy tłuczkiem lub blenderem, wsypujemy płatki owsiane, poszatkowaną cebulkę, olej i mąkę oraz przyprawy (dużooo majeranku radzę) i patrzymy czy masa jest wystarczająco gęsta, aby powstały z niej nie rozpadające się podczas smażenia kotlety. Jeżeli nie, możemy dosypać jeszcze troszkę mąki, płatków i wlać kilka kropel oleju. Formujemy kotlety i obtaczamy je w tartej bułce. Smażymy na rozgrzanym na patelni oleju po kilka minut z każdej strony, tak aby zarumieniły się pięknie, ale nie spaliły!!

Moje dzisiejsze kotlety trafią do pełnoziarnistych bułek wypełnionych sałatką z sałaty lodowej i pomidorów oraz polanej sosem vinegret. Będą pyszne burgery na obiadokolację. :) mniam mniam!

1 komentarz:

  1. lubię warzywne kotlety :) też mam w zanadrzu jeden przepis na coś takiego. fotki czekają w kolejce na umieszczenie na blogu...

    pozdro, siostro!

    OdpowiedzUsuń