czwartek, 31 grudnia 2009

Risotto...? Pilaw...? a może pulao..?


Podstawą wszystkich wymienionych dań jest ryż. Właściwie nie wiem czy moje danie bardziej wpasuje się w kuchnię indyjską, bliskowschodnią czy też włoską. Jak większość potraw, które robię ta również jest prosta i tania. No i oczywiście smaczna.

Składniki:
  • 1,5 szklanki ryżu basmati
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 mała cebulka
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 żółta papryka
  • 1 szklanka mrożonego groszku
  • 100 g posiekanych orzechów włoskich lub nerkowca
  • 2 łyżeczki soli morskiej
  • 3 szklanki gorącej wody
  • szczypta pieprzu cayenne
  • 1 łyżeczka szafranu
  • 8 oliwek do dekoracji
  • posiekany koperek
Ryż przepłukujemy wodą do czasu, aż woda będzie przezroczysta. Cebulę siekamy w drobną kostkę, paprykę w nieco większą. Na głębokiej patelni z przykrywką rozgrzewamy oliwę, wrzucamy cebulkę, po chwili dodajemy czosnek przeciśnięty przez praskę. Następnie dodajemy szafran i pieprz cayenne. Smażymy minutę. Wrzucamy paprykę i mieszamy całą zawartość patelni. Po minucie dodajemy ryż. Smażymy go do czasu, aż ziarna ryżu nasiąkną olejem. Szklankę groszku dodajemy na patelnię, solimy i wlewamy 3 szklanki wrzątku. Przykrywamy patelnię, zmniejszamy gaz do minimum i gotujemy pod przykryciem, nie mieszając do czasu aż cały ryż wchłonie wodę. Gotowe danie mieszamy delikatnie z rozdrobnionymi orzechami. Posypujemy zieleniną i oliwkami.
Możemy jeść jako osobne danie lub dodatek do kotletów, z surówkami i sałatkami.
Mniam mniam!

W Nowym Roku życzę Wam wszystkim szacunku dla siebie nawzajem, dla wszystkich mieszkańców Ziemi i dla całej planety, bo ona woła o pomoc coraz głośniej!!! Spełnienia!

wtorek, 22 grudnia 2009

GWIAZDKA 2009



Jestem w domu. Dawno mnie tu nie było... A dom się ciągle zmienia, jednocześnie cały czas pozostając moim rodzinnym domem...Teraz pachnie kapustą i grzybami, piernikami i pomarańczami, no i oczywiście choinką. W kuchni już na dobre zagościły święta. Powstają kolejne świąteczne smakołyki. Myślę, że nadszedł czas, aby rozchwiać wątpliwości, co jada na święta weganin. Pewnie, większość ludzi myśli, że przygotowanie wigilijnych potraw to jakiś ponadludzki wysiłek. Nic bardziej mylnego, ponieważ mam pomysły na co najmniej dwadzieścia dań o świątecznym charakterze.

Postaram się opisać kilka potraw. Nie będę jednak podawać przepisów, ponieważ ja wszystko to robię "na czuja", nigdy nie myśląc o proporcjach. Może kiedyś się tym zajmę, ale na pewno nie w tej chwili, kiedy ważniejsze jest przygotowanie pysznych dań.

24 grudnia na stole ląduje 12 potraw. Dla mnie, osobiście nie ma większego znaczenia, czy jest ich 6 czy 12, ale dla mojej mamy ma, więc głównie dla jej dobrego samo poczucia z siostrą robimy sobie 12 wegańskich dań. Na szczęście mój tata jest zapalonym grzybiarzem, dlatego przez całą zimę mamy zapas suszonych prawdziwków i podgrzybków oraz zamrożonych kurek.

Do pierwszych 4 zaliczę : chleb ( samodzielnie upieczony), opłatek ( podobno to też chleb), makiełki ( w końcu jesteśmy w Wielkopolsce) , które bez problemu robi się na mleku sojowym z syropem klonowym i całą masą bakalii oraz kompot z suszonych owoców: moreli, śliwek, gruszek, jabłek, żurawin, zgęszczony kisielem. Od opłatka z reguły się zaczyna wieczerzować, natomiast kompot wjeżdża na sam koniec.

Oprócz tego będę smakować:

  • pieczarki nadziewane szpinakiem i tofu, zapieczone w piekarniku

  • warzywa "po grecku" z kotletami sojowymi

  • barszcz z uszkami nafaszerowanymi suszonymi grzybami i orzechami

  • kurki z tymiankiem w cieście francuskim

  • kotlety sojowe w cieście naleśnikowym i panierce, zamarynowane w occie, w sałatce z marynowanych warzyw ( papryka, ogórek, cebula, marchewka, kalafior etc.)

  • kapusta z suszonymi grzybami

  • boczniaki obtoczone w cieście naleśnikowym i migdałach

  • na koniec ryż z pistacjami, migdałami, orzechami włoskimi i granatem ze szczyptą szafranu

Słodycze?? Głównie owoce i orzechy, ale również prezentowane wcześniej pierniczki, ciastka, piernik, ciasto żurawinowe, kompot z suszu, marcepan...

W Święta "wybieram się" na wschód: będzie falafel z kuskusem, sushi z marchewką, groszkiem i awokado, sałatka afrykańska, ale też pieczarki z niewielkim dodatkiem cukinii i papryki oraz pasztet z czerwonej soczewicy i warzyw podany z paprykową salsą...

Oprócz tego, istnieje jeszcze chyba z milion świetnych dań. Zresztą każdy ma pewnie swoje świąteczne ulubione potrawy. Te są moje.

Spokojnych Świąt, z dala od tego całego gwaru i zamieszania.


P.S. Trochę się boję, że będę bardziej zmęczona niż przed Świętami i z ulgą wrócę do Poznania ;)

piątek, 18 grudnia 2009

BANANOWY PIERNIK



Wiem, że czytając teraz moje zapiski na blogu, można dojść do wniosku, że jem tylko słodkie. Na szczęście, to że piekę nie oznacza zaraz, że jem :). Pierniczki i ciastka żurawinowe, pojadą ze mną do domu na święta, po części sprezentuję je też znajomym. Podczas świąt z kolei najchętniej jem suszone owoce i orzechy, ponieważ z reguły tak się najem na śniadanie i obiad, że już nic nie jestem w stanie wcisnąć do żołądka.

Moją kolejną propozycją na świąteczny smakołyk, który również może okazać się doskonałym prezentem lub ciastem, które z powodzeniem możemy upiec na wigilię w szkole,na uczelni czy do pracy, jest piernik bananowy. Znalazłam go na blogu http://majanaboxing.blox.pl/2009/12/Piernik-bananowy.html . Po pierwsze jest łatwy i szybki, po drugie łatwo go zrobić w wersji wege.

Pozostawiając wypieki świąteczne, bo dużo tego ostatnio, obiecuję, że wkrótce pojawi się jakieś "normalne", konkretne jedzenie. W Poznaniu biało i mroźno się zrobiło, więc w ciągu ostatnich dni przerzuciłam się na rozgrzewające zupki, które można w kółko odgrzewać w zależności od tego, kto kiedy wraca i ile razy potrzebuje pomocy w formie kubka jakiegoś gorącego kremu czy zupy.
Wkrótce opiszę też jak wyglądają moje wigilijne i świąteczne potrawy. Będą bardzo typowe i tradycyjne, choć może nie zawsze dla tzw. naszego kręgu kulturowego. ;)

Składniki na piernik:
  • 280 g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka zmielonego imbiru
  • paczka przyprawy piernikowej ( około 8 łyżeczek)
  • 2 łyżki kakao
  • 100 g brązowego cukru
  • 60 ml oleju ( 4 łyżki)
  • 4 łyżki płynnego miodu sztucznego lun syropu klonowego
  • 3/4 szklanki mleka sojowego naturalnego +3 łyżki mąki groszkowej (zmieszane trzepaczką)
  • 4 łyżki świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy
  • 3 dojrzale banany
  • 100 g rodzynek ( i innych bakalii - wg uznania)
W dużej misce mieszamy ze sobą mąkę, sodę, przyprawy, kakao, cukier. Do wymieszanych suchych składników wlewamy olej, miód, mąkę groszkową roztrzepaną w mleku sojowym), sok pomarańczowy. Mieszamy. Rozgniatamy banany na miazgę i razem z rodzynkami i innymi bakaliami. Wymieszać ponownie. Ciasto wlewamy do keksówki i pieczemy w temp. 180 st.C przez 40 - 60 minut. W zależności od piekarnika, do ta tzw. suchego patyczka.

Mniam! Mniam!

wtorek, 15 grudnia 2009

KRUCHE CIASTECZKA Z ŻURAWINAMI I ORZECHAMI WŁOSKIMI


Ciastka są tego rodzaju jedzeniem, które mogę piec tylko od święta ze względu na cenny wegańskich margaryn. Niestety w Polsce ich ceny są wysokie w porównaniu do ich cen za zachodnią granicą. Życie. Owszem, znam niejeden przepis, w którym można obejść się bez masła i jego pochodnych, ale niejednokrotnie margaryna daje większą swobodę kulinarną. Dlatego od czasu do czasu pozwalam sobie na większy wydatek i piekę, piekę, piekę właśnie ciastka na bazie wegańskiego masła. Swoją drogą, na co dzień na jedzenie nie wydaję dużo, ponieważ praktycznie w ogóle nie korzystam z półproduktów dla wegetarian i wegan. Pasty na chleb, kotlety i sosy, które sama przygotowuję są bardzo tanie i na pewno zdrowsze od kupowanych. W końcu nieraz podkreślałam, jak ważny jest dla mnie D.I.Y, czyli "do it yourself ", czyli "zrób to sam". Staram się, aby ta zasada dotyczyła całego mojego życia w pełnym wymiarze, nie tylko sceny hardcore punk, ale domu i szkoły również. Dla mnie D.I.Y to styl życia. To jak ono wygląda zależy od decyzji, jakie podejmuję na co dzień. Nie zawsze jest to proste, bo czasami trzeba czemuś poświecić dużo więcej czasu, ale daje to o wiele większą satysfakcję i niezależność. W D.I.Y mocno zakorzeniona jest również moja kuchnia.

Składniki:
  • 220 g wegańskiej margaryny
  • 70-80 g cukru
  • 2 łyżki mleka sojowego
  • 1 łyżeczka esencji waniliowej
  • szczypta soli
  • 310 g mąki pszennej
  • 90- 100 g suszonej żurawiny
  • 1/2 szklanki orzechów włoskich
Mieszamy margarynę z cukrem, dodajemy mleko, olejek waniliowy, sól. Na końcu mieszamy z mąką. Ugniatamy ciasto. Gotową kulę ciasta owijamy w folię spożywczą i wkładamy do lodówki na min. 2 godziny ( max. na miesiąc). Ja trzymałam ciasto przez tydzień w lodówce.
Następnie wyciągamy z lodówki. Odkładamy na chwilę, aby zmiękło. Robimy kulki wielkości orzecha włoskiego, rozgniatamy, aby powstały krążki. Układamy je na formie wyłożonej papierem do pieczenia. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 st.C i pieczemy przez jakieś 10 minut. Radzę uważać, bo łatwo przegapić porę wyjęcia ciastek z piekarnika. Ja przy pierwszej partii trochę się zgapiłam i za bardzo je przypiekłam, ale i tak wyszły pyszniutkie. Mniam mniam!

piątek, 11 grudnia 2009

PIERNICZKI BABCI MARTY.





Wiem, że jest już troszkę późno na ich pieczenie, bo najlepiej uczynić to jeszcze w listopadzie lub z początkiem grudnia, ale ja niestety wtedy nie za bardzo miałam na to czasu. Szukanie przepisu na wegańskie pierniczki w sieci jest bez sensu, bo zazwyczaj są to przepisy na jakieś tam korzenne ciastka, których smak nijak się ma do oryginału. Dlatego ja postanowiłam stanąć na wysokości zadania i opracować przepis na wegańskie pierniczki, bez jajek, masła, mleka, na bazie przepisu mojej babci. Właściwie wystarczyło zastąpić jaja roztworem z mleka sojowego i mąki groszkowej, miód miodem sztucznym lub syropem klonowym i użyć wegańskiej margaryny. Ciasto to nie należy do najprostszych na świecie, bo łatwo spalić karmelizujący się cukier, ale naprawdę warto się troszkę wysilić, aby uzyskać efektowne pierniczki.



Składniki:
  • 1 kg mąki pszennej (+ ew.około szklanka do podsypywania przy ugniataniu i wałkowaniu, jeżeli ciasto się zbyt lepi)
  • 1/2 kg cukru
  • 250 g wegańskiej margaryny
  • ok 150 g golden syrup ( złoty syrop)
  • 1 szklanka mleka sojowego +4 łyżki maki groszkowej (u mnie z cieciorki) - wymieszane trzepaczką w osobnej miseczce
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2 łyżeczki kakao lub karobu
  • 2 paczki przyprawy piernikowej ( dobrej jakości lub około 4-6 łyżek domowej przyprawy) 
W małej miseczce roztrzepać mleko z mąką groszkową. W dużej misce wymieszać ze sobą mąkę, jedną szklankę cukru, sodę i proszek oraz  kakao lub karob. Rozgrzać głęboką patelnię, a następnie wsypać na nią cukier. Zmniejszyć ogień do minimum i powoli karmelizować, uważając, aby nie przypalić. Lepiej nie odchodzić od patelni, tylko cały czas mieszać cukier drewnianą łyżką. Kiedy cukier całkowicie się upłynni wrzucić kostkę tłuszczu.Następnie  dodać wybrany słód.  Wymieszać zawartość patelni, a kiedy będzie ona jednolita, wsypać przyprawy do piernika. Znowu porządnie wymieszać. Zgasić ogień. Dodać mleko wymieszane z mąką. Całość wlać do miski z mąką. Energicznie mieszać cisto, najpierw łyżką, później przy pomocy rąk. Ugniatać, podsypując mąką, tak długo,aż uzyskamy jednolite, odklejające się od rąk ciasto. Następnie władamy ja na min. 2 godziny do lodówki. Po wyciągnięciu z lodówki ciasto rozwałkowujemy na przyprószonym mąką blacie, wycinamy dowolne kształty, wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 180 st.C i pieczemy około 10 minut, aż pierniczki delikatnie się zarumienią.


czwartek, 10 grudnia 2009

TARTA WARZYWNA


To moja pierwsza wegańska tarta. I myślę, że jak na pierwszy raz całkiem udana. Przepis na kruche ciasto ( po maleńkiej modyfikacji) pochodzi z blogu "I love tofu". Kompozycja warzyw oraz sos beszamelowy to już mój własny wkład. Myślę, że jest to dobra alternatywa dla tradycyjnego obiadu. Jest pożywna, zawiera bowiem brokuły, które są bogate w witaminy: A, B1, B2,C, E oraz minerały: wapń, fosfor, żelazo, magnez. Cieciorka jest świetnym źródłem białka roślinnego, błonnika i witamin z grupy B oraz licznych minerałów. Szpinak poza słynnym żelazem, którego tak naprawdę nie ma tak dużo jak wcześniej twierdzono posiada witaminę A,C oraz kwas foliowy. Zawartość kwasu szczawiowego w szpinaku utrudnia wchłanianie żelaza przez nasz organizm, jak również wchłanianie wapnia. Dlatego pamiętajmy, że szpinak najlepiej podawać z kroplą soku z cytryny lub innymi warzywami bogatymi w witaminę C, która ułatwia wchłanianie żelaza, jak np. natka pietruszki.
Tarta wymaga trochę uwagi, dlatego nie polecam podejmowania się robienia jej osobom, które chcą jak najszybciej zjeść. Jednak jeżeli dysponujemy odrobiną czasu, to naprawdę zachęcam do takiego urozmaicenia posiłku, czy to obiadu czy kolacji. Myślę, że tarta w wersji grzybowej mogłaby się spokojnie znaleźć na wigilijnym lub świątecznym stole, prezentuje się bowiem imponująco...

Składniki
  1. Ciasto:
  • 1 szklanka mąki razowej
  • 1 szklanka mąki pszennej
  • 1/3 szklanki soku pomidorowego
  • 1/3 szklanki oleju
  • 2 łyżeczki ziół prowansalskich
  • 1 łyżeczka ostrej papryki w proszku
  • duża szczypta soli
  • szczypta pieprzu
2. Sos:
  • 3 łyżki oleju
  • 2 łyżki mąki pszennej
  • 1,5 szklanki mleka sojowego
  • sól, pieprz, gałka muszkatołowa - po szczypcie
3. Farsz:
  • 1 średniej wielkości brokuł
  • 10 cm pora
  • 3 ząbki czosnku
  • 250 g świeżych liści szpinaku
  • 1 puszka cieciorki
  • oliwa
  • sól i pieprz
4. Dodatki:
  • 50 g tofu naturalnego
  • garść posiekanych czarnych oliwek
  • natka pietruszki, kolendra lub szczypiorek


Ze podanych składników zagniatamy ciasto, następnie wkładamy je do lodówki. Brokuła dzielimy na malutkie różyczki nie zapominając, że spora część jego łodygi też jest jadalna, dlatego ją również kroimy w kawałeczki. Tak przygotowanego brokuła gotujemy przez kilka minut na parze. Pora kroimy w talarki, wrzucamy na rozgrzane na dużej patelni 3 łyżki oliwy, dodajemy rozgniecione ząbki czosnku, a po minucie wrzucamy liście szpinaku. Patelnię przykrywamy i dusimy szpinak przez 5 minut.
Przygotowujemy sos: w rondelku rozgrzewamy oliwę, kiedy jest gorąca wrzucamy mąkę i energicznie mieszamy, następnie wlewamy mleko i dalej mieszamy trzepaczką, aby uzyskać gęsty i gładki sos. Wszystkie czynności należy wykonywać dosyć szybko, żeby nie przypalić sosu. Przyprawiamy go solą, pieprzem i gałką. Odstawiamy.
Odcedzamy brokuła. Foremkę na tartę smarujemy oliwą i posypujemy bułka tartą. Wykładamy ją rozwałkowanym ciastem. Nagrzewamy piekarnik do 180 st.C. Układamy warstwy warzyw:
szpinak, cieciorkę i na końcu brokuły. Całość Polewamy sosem beszamelowym. Posypujemy pokruszonym tofu i oliwkami. Pieczemy mniej więcej przez 40 minut w piekarniku nagrzanym do 18o st.C. Przed podaniem posypujemy natką pietruszki, kolendrą lub szczypiorkiem.

wtorek, 8 grudnia 2009

Orzechowe ciasteczka



Przepis na te ciasteczka znalazłam mniej więcej miesiąc temu na blogu "makagigi i 55 pierników"(minimalnie go zmodyfikowałam). Bez mleka, jajek i masła wydały mi się idealne dla mnie. Tylko nie było okazji, aby zabrać się z pieczenie, bo albo brakowało syropu klonowego, albo trzeba było się uczyć, albo po ugotowaniu obiadu nie miałam ochoty na pieczenie, albo gotowałam masowo na koncerty dla zespołów i publiczności. Tak więc, ciągle coś stawało na drodze między mną, masłem orzechowym, syropem klonowym i piekarnikiem. Wczoraj wieczorem, nieco zmęczona po kolokwium, w mieszkaniu, w którym wszyscy oddali się pochłanianiu wiedzy naukowej mogłam wreszcie zrealizować plan upieczenia pierwszych wegańskich ciastek w moim życiu. Teraz, kiedy Święta tuż, tuż zapewne nieraz podejmę się pieczenia, bo co to za święta bez wypełnionej po brzegi puszki z domowymi smakołykami... Wracając jednak do orzechowych ciastek... wyszły pyszne i myślę, że pojawią się w moim domu w święta.

  • 1 szklana maki
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • szczypta soli
  • 1/2 szklanki masła orzechowego
  • 1/2 szklanki syropu klonowego
  • paczka cukru z wanilia
  • garść posiekanych orzechów ziemnych bez soli do posypania ciastek

W jednej misce mieszamy ze sobą mąkę, sól, cukier waniliowy, a w drugiej ucieramy syrop klonowy i masło orzechowe. Suche składniki mieszamy z orzechowo-klonową masą. Z powstałego ciasta robimy kulki wielkości orzecha włoskiego, widelcem odciskamy kratkę, posypujemy orzeszkami i na wyłożonej papierem pieczeniowym blasze pieczemy je przez 10 min w temp. 180 st.C, do chwili aż się lekko zarumienią.
Czekamy aż wystygną. Są idealne na śniadanko z kubkiem kakao:) mniam, mniam.

poniedziałek, 7 grudnia 2009

Muffinki kokosowe

Wiem, że mam obsesję, wiem i się do niej przyznaję. Moją miłością są ostatnio muffiny i robię je oraz wrzucam tu na okrągło. W końcu to nie przypadek, że jedna znajoma nazywa mnie własnie muffinkiem.:) Żeby było ciekawiej, drugą moją obsesją jest kokos... Z tego połączenia powstały takie proste babeczki, które piekłam niedawno na koncert, a żeby wyglądały efektowniej polałam je czekoladą. ( czego oczywiście nie uwieczniłam na fotach). Niemniej, wyszły czarno-białe ciastka z przesłaniem antyrasistowskim. Są bardzo delikatne w smaku, mocno kokosowe i bardzo proste do przygotowania. Polecam! :)


Skład na mniej więcej 12 babeczek:
  • 1,3 szklanka mąki pszennej
  • 1/2 - 3/4 szklanki cukru trzcinowego
  • 1/3 szklanki oleju
  • 1 szklanka mleka kokosowego (płynnego, więc nie z lodówki)
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego z prawdziwą wanilią 
  • 1/2 szklanki wiórków kokosowych
  • 1 łyżka octu jabłkowego
W jednej misce mieszamy ze sobą suche składniki, a drugiej mokre za wyjątkiem octu. Następnie zawartość obu misek łączymy ze sobą. Na koniec dodajemy ocet i mieszamy kilkakrotnie trzepaczką. Ciastem wypełniamy foremki na muffiny i pieczemy okoły 20-25 min. w temp. 180 st.C, do tzw. suchego patyczka. Wychodzą raczej blade, ale tak jakoś zawsze mam przy wypiekach kokosowych, że ciasto wychodzi wyjątkowo jasne. 

Wystudzone babeczki można polać czekoladą dla urozmaicenia. ;)



Soundtrack: Alpinist - Minus. Mensch

wtorek, 24 listopada 2009

A może budyń... ?

Jesiennie się dziś za oknem zrobiło i jakoś tak nie za bardzo mam na cokolwiek ochotę. Tak właściwie najchętniej bym się zdrzemnęła, ale muszę posiedzieć nad książkami. Obiadu też mi się nie chciało robić, ale na szczęście pozostały nie byle jakie resztki z wczoraj - wegańska wersja spaghetti po bolońsku z brokułami. Jednak kiedy zobaczyłam jego ilość w garnku stało się jasne, że nie najemy się za bardzo. Na ratunek przyszedł budyniowo-owocowy deser, którego zadaniem było dopchać pustawe żołądki :) Jak się okazało świetnie poprawia nastrój i jest źródłem energii do dalszego działania. Owoce dają nam niezbędną o tej porze roku witaminę C, wzmacnia naszą odporność przed przeziębieniem. A może budyń...?
Wyrównaj z obu stron
Składniki (na 3 duże porcje):
  • 2,5 szklanki mleka sojowego naturalnego
  • 1 solidna łyżeczka gorzkiego kakao
  • 3 łyżki cukru trzcinowego
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej
  • aromat waniliowy
  • cynamon
  • 1 kaki
  • 2 kiwi
  • 1 granat

Kaki i kiwi myjemy, obieramy i kroimy w drobną kostkę. Granat dzielimy na ćwiartki i wyciągamy ziarenka. 1,5 szklanki mleka wlewamy do rondelka i wstawiamy na mały ogień. W misce przy pomocy trzepaczki mieszamy ze sobą pozostałe mleko, kropelkę aromatu waniliowego, szczyptę cynamonu, cukier, kakao i mąkę ziemniaczaną. Kiedy mleko w rondelku zacznie wrzeć, wlewamy do niego zawartość miseczki. Chwilę mieszamy, aż budyniowa masa zgęstnieje. Do trzech wysokich szklanek wrzucamy po równo kaki, nakładamy budyń, następnie warstwę kiwi, znów budyń i na końcu granat. Łyżeczki w dłonie i zajadamy! mniam mniam!




soundtrack : the smiths - hatful of hollow ;)

niedziela, 22 listopada 2009

Pieprzowa zupa indyjska

O tym, jak bardzo lubię kokos pisałam już kiedyś na blogu. Generalnie wszystkie produkty "kokosopochodne" takie, jak płatki kokosowe, mleko kokosowe,  śmietanka kokosowa, olej kokosowy i syrop kokosowy do deserów i kawy są mi bardzo bliskie. Kokos w wypiekach i deserach oraz kokos w daniach pikantnych. Jest to owoc bardzo elastyczny, sprawdzający się w daniach słodkich i słonych.
Ja na bazie mleka kokosowego robię zupy, piekę muffiny, naleśniki, ciasta i ciasteczka. Panieruję kotlety w kokosie, używam jako składnik bakalii w deserach itp.itd.


Tytułowa zupa jest bardzo pożywna, wysokobiałkowa, tłusta ze względu na mleko kokosowe. Świetnie rozgrzewa w chłodne, jesienne popołudnia, kiedy wymarznięta po zajęciach przyjeżdżam moją gazelle'ą do domu.


Składniki:
  • 1 cebula białą bądź czerwona
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 kubek pomarańczowej soczewicy
  • litr bulionu warzywnego
  • 3 łyżki oleju
  • 2 łyżeczki curry w proszku
  • 1 liść laurowy
  • 1 łyżeczka imbiru w proszku lub kawałek startego lub posiekanego korzenia imbiru
  • 10 ziaren pieprzu, najlepiej  kolorowego
  • 1 puszka mleka kokosowego
  • sól, pieprz do smaku
  • ew. sok z limonki do smaku, kolendra lub natka pietruszki do posypania
Przygotuj bulion. Pokrój w kostkę cebulę, posiekaj czosnek - zarumień na oliwie. Dodaj curry, liść laurowy, imbir, soczewicę. Przemieszaj drewnianą łyżką. Zmiażdż pieprz i wrzuć do rondla czy garnka, w którym przygotowujesz zupę. Zalej wszystko bulionem i gotuj, aż soczewica stanie się miękka. Dodaj mleko kokosowe,zamieszaj, dopraw do smaku.
Podawaj posypane grubą warstwą posiekanej natki pietruszki lub kolendry lub mieszanką tych ziół.

Uwaga! ponieważ nie zawsze mam w domu warzywa na bulion, zdarza mi się, że zupę robię dodając litr zwykłej gorącej wody, łyżeczki soli morskiej, soli ziołowej i łyżki sosu sojowego. Nie jadam zup przyprawionych kostkami warzywnymi, natomiast jeżeli używam gotowych bulionów to wolę zainwestować w rozmaite eko i bio o pewnym, naturalnym składzie, niż sięgać po te nafaszerowane niepotrzebną, dodatkową chemią.


MUFFINY!!! znowu....

W piątek obiecałam sobie, że będę się pilnie uczyć, bo w sobotę wybierałam się na vegeOn'owa akcję antyfutrzarską odbywającą się w związku ze zbliżającym się Dniem bez futra, który przypada co roku 25. listopada. Swoją drogą zbiega się on ze Światowym Dniem Pluszowego Misia, co uważam za dosyć trafione, bo jak można nosić futro, skoro zwierzaki, z których jest zrobione czują zdecydowanie więcej niż pluszowe misie, które tak kochaliśmy w dzieciństwie. Dlatego kochajmy pluszowe misie, ale przede wszystkim dbajmy o żywe stworzenia i nie wykorzystujmy ich . Każdemu jest najlepiej we własnej skórze. A ja? wolę chodzić naga niż nosić futro!!!
Wracając jednak do piątku, który w całości miał być naukowy, a taki nie był... Jak zwykle, kiedy mam dużo pracy nabieram szczególnej ochoty na gotowanie i pieczenie. I z tej ochoty właśnie zrodziła się idea upieczenia muffinów. W bardzo szybkim tempie na blacie kuchennym studziły się 24 babeczki ....


Muffiny migdałowe

  • 1,5 mąki pszennej
  • 1 szklanka mleka sojowego czekoladowego
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1/2 szklanki oleju
  • łyżeczka sody
  • 2 łyzki maki ziemniaczanej
  • kilka kropel aromatu migdałowego
  • garść pokruszonych migdałów
W jednej misce mieszamy suche składniki, za wyjątkiem cukru, a w drugiej misce miksujemy mleko sojowe, cukier i olej.
Do suchych składników wlewamy płynną masę, dodajemy migdały. Mieszamy drewniana łyżką, pamiętając, ze ciasto na muffiny może być grudkowate:)
Pieczemy jakieś 20 minut w temperaturze 180st.C
Ostudzone ciastka polewamy rozpuszczoną w wodnej kąpieli gorzką czekoladą i posypujemy płatkami migdałowymi.





Muffiny czekoladowe

  • 1,5 szklanki mąki pszennej lub razowej lub wymieszanej pół na pół
  • 2,5 łyżeczki kakao
  • 3/4 szklanki cukru
  • 1 opakowanie cukru waniliowego
  • 1 łyżeczka sody
  • 1 szklanka mleka sojowego, najlepiej czekoladowego
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 0,5 szklanki oleju
Podobnie jak w poprzednim przepisie, w jednej misce mieszaj suche, a w drugiej mokre składniki. Zmieszaj zawartość obu misek razem. Wlej ciasto do foremek na muffiny. Ciasta starczy na około 12 babeczek. Oczywiście opcjonalnie możemy dodać do ciasta bakalie oraz wetrzeć 4 kostki gorzkiej czekolady, aby wzmocnić czekoladowy smak, a ostudzone babeczki polać lukrem, czekoladą, posypać kandyzowaną skórką pomarańczową czy rozdrobnionymi orzechami.

czwartek, 19 listopada 2009

Zielona fasolka mung



Ostatnio do mojego menu usilnie staram się wprowadzać kolor zielony, tak jakbym chciała zastąpić sobie brak zielni za oknem na talerzu. Niestety coraz mniej warzyw smakuje jak warzywo, ratuje się jeszcze kapusta, marchewka, ziemniaki, kalafior, brokuł, buraki. cebula, czosnek, por.. Pozostałe są coraz bardziej wodniste w smaku, coraz mniej zdrowe, coraz droższe etc. Dlatego zieleni poszukuję w zamrażalniku, w roślinach strączkowych i w pesto. I dobrze, i zdrowiej i bardziej twórczo się z tym czuję.
Fasolka mung nie jest może najbardziej popularną rośliną strączkową w naszym kręgu kulturowym. Jest za to niezwykle doceniana w kuchni azjatyckiej. Nie jest też obca żadnemu wegetarianinowi, a już na pewno nie weganinowi, ze względu na wysoką zawartość białka i żelaza. Ja zajadam się fasolką mung pod postacią kiełków, szczególnie świeżych, choć te z puszki też trafiają czasem do moich sałatek, makaronu, który nie wiem dlaczego nazywany jest sojowym (???), ale równie chętnie namaczam ziarna w wodzie, gotuję je i tworzę, testuję, mieszam, próbuję.
Przepis na kotlety jest prosty i szybki. Nie podam dokładnych proporcji, ponieważ tak dokładnie ich nie znam. Z doświadczenia wiem, że najlepiej takie potrawy wychodzą, kiedy robimy je na czuja. Dlatego nie radzę nikomu trzymać się składu jaki podam, ale zmodyfikować go wg potrzeb i gustu.

Składniki :
  • 200 g fasolki mung ( namoczona przez noc) i gotowana przez 45 min
  • 1/2 białej cebuli
  • 5 łyżek płatków owsianych
  • 2 łyżki mąki z ciecierzycy/ sojowej/kukurydzianej
  • 3 łyżki oleju
  • sól
  • pieprz
  • ostra i słodka papryka
  • czosnek granulowany
  • majeranek
Ugotowaną, a nawet lekko rozgotowaną fasolkę, odsączamy z wody, mielimy tłuczkiem lub blenderem, wsypujemy płatki owsiane, poszatkowaną cebulkę, olej i mąkę oraz przyprawy (dużooo majeranku radzę) i patrzymy czy masa jest wystarczająco gęsta, aby powstały z niej nie rozpadające się podczas smażenia kotlety. Jeżeli nie, możemy dosypać jeszcze troszkę mąki, płatków i wlać kilka kropel oleju. Formujemy kotlety i obtaczamy je w tartej bułce. Smażymy na rozgrzanym na patelni oleju po kilka minut z każdej strony, tak aby zarumieniły się pięknie, ale nie spaliły!!

Moje dzisiejsze kotlety trafią do pełnoziarnistych bułek wypełnionych sałatką z sałaty lodowej i pomidorów oraz polanej sosem vinegret. Będą pyszne burgery na obiadokolację. :) mniam mniam!

poniedziałek, 16 listopada 2009

kaszubskie ciasto z dżemem z żurawin




Przepis na to ciasto znalazłam na blogu moich sióstr http://sisters4cooking.blogspot.com/2009/11/ciasto-z-zurawina.html , a pochodzi z kaszubskej książki kucharskiej. Jest bardzo proste, a efekt przerósł moje oczekiwania. Niewegańskie jest w nim jedynie mleko krowie, które z powodzeniem zastąpiłam mlekiem sojowym.
Dżem żurawinowy, którego użyłam pochodził z samego serca Kaszub, bo z Borów Tucholskich...

Składniki :
  • 3 szklanki mleka sojowego/ryżowego
  • 3 szklanki mąki ( ja dałam dwie szklanki mąki pszennej i jedną szklankę razowej)
  • 1/2 szklanki oleju roślinnego
  • 1 szklanka cukru trzcinowego
  • słoik dżemu żurawinowego
  • 2 łyżeczki sody
  • 2 łyżeczki kakao
Suche składniki wsypujemy do dużej miski, mieszamy je drewnianą łyżką. Następnie wlewamy składniki płynne. Łączymy wszystko razem przy pomocy miksera lub zwykłej trzepaczki ( ja zawsze mieszam drewnianą łyżką lub trzepaczką). Ciasto musi mieś jednolitą, gładką konsystencję. Wlewamy je na naoliwioną blachę i pieczemy przez 45 minut w temp. 180st.C.

Wystudzone ciasto polewamy lukrem przygotowanym ze szklanki cukru pudru odrobiny wody oraz soku wyciśniętego z cytryny.

Mniam mniam! :)

czwartek, 22 października 2009

MOCNO ORZECHOWE PESTO Z POMIDORAMI I CZARNYMI OLIWKAMI


Dlaczego??? Jest co najmniej 6 powodów, dla których dziś na tapetę wjechało pesto :)

1. No bo jest ponuro, a ja chcę sobie przypomnieć smak wakacji ...
2. No bo ja lubię pesto...
3. Bo jest zdrowe... (zioła i czosnek, to bomba witaminowo-antybiotykowa, lepsza od całej apteki :P, a o orzechach jako źródle magnezu i nienasyconych kwasów tłuszczowych i oliwie z kwasami omega - 3 nie muszę mówić :) )
4. Bo jest dobre....
5. Bo jest łatwe i szybkie do przygotowania...
6. Bo lubię sobie pomieszać...

Składniki:
  • 100 g orzechów nerkowca
  • 100 g orzechów włoskich
  • 2 pęczki bazylii
  • 1 opakowanie suszonego oregano
  • 4 ząbki czosnku
  • 1 łyżeczka pieprzu
  • 1 łyżeczka ostrej papryki
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
  • 2 łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • 1 szklanka oleju

Blenderem rozdrabniamy kolejno (nie razem) : orzechy, czosnek, bazylię. Wrzucamy je do jednej miski i dodajemy wszystkie przyprawy, sok z cytryny i olej. Mieszamy drewnianą łyżką.
Pesto wystarcza na 500 gramową paczkę makaronu. Przed podaniem posypujemy zmieszany z sosem makaron pokrojonymi pomidorami i czarnymi oliwkami.
mniam mniam!!

piątek, 16 października 2009


Nie mogłam się opanować przed zamieszczeniem tego obrazka. Tak dla lepszego samopoczucia lubię sobie na niego spojrzeć. Szczególnie, kiedy kuchnia zawalona jest górą brudnych naczyń, bo właśnie skończyliśmy gotować obiad dla 15 osób, piec 60 muffinów i kilka ciast...
Posted by Picasa

wtorek, 13 października 2009

DYNIOWE MUFFINKI


Były już muffiny czekoladowe, były muffiny pomarańczowe z bakaliami PATRZ , a teraz nadszedł czas na dyniowe szaleństwo. Dyń w tym roku wydaje się być więcej niż zwykle i na dodatek są one tanie, więc kupuję ogromną dynię, obieram ją, gotuję z odrobiną wody do uzyskania konsystencji musu. Taka pulpa dyniowa jest bazą do zupy dyniowej na słodko lub na ostro, jak również składnikiem tytułowych muffinów :). Niewykorzystany mus dyniowy z powodzeniem możemy zamrozić, a w środku zimy będzie idealnym sposobem na szybki i zdrowy obiad lub deser :)

Składniki:
  • 2 szklanki mąki pszennej (super wersja to 1 szklanka mąki pszennej i 1 szklanka mąki razowej)
  • 1 i 1/4 szklanki cukru trzcinowego
  • 1 łyżka proszku do pieczenia lub sody
  • 3 łyżeczki przyprawy piernikowej
  • 1 szklanka musu dyniowego
  • 1/2 szklanki mleka sojowego naturalnego
  • 1/3 szklanki oleju
  • garść pokrojonych orzechów włoskich ( opcjonalnie)
Wymieszaj w jednej misce suche składniki, a w drugiej mokre. Następnie połącz ze sobą zawartość obu misek. Mieszaj ciasto drewnianą łyżką, pamiętając, że ciasto na muffiny może być grudkowate. Wypełniaj foremki do muffinków do 2/3 ich wysokości. Piecz około 20 min. w piekarniku nagrzanym do 200 st.C.
Ciasta wystarcza na około 15-16 ciastek. Smacznego!!


Był sobie koncert :)


Oto część wypieków przygotowanych przeze mnie i mojego chłopaka na koncert Against Empire i Fake Empire na poznańskim skłocie Rozbrat. Były muffiny: czekoladowe, bakaliowe i dyniowe i ciasto śliwkowe. Mniam mniam!!

poniedziałek, 12 października 2009

"Flaki" z boczniaków




Sama myśl o flakach, tych tradycyjnych oczywiście powoduje, że wzdrygam się okropnie. Na szczęście dla tych, którzy chcą czasem zjeść sobie coś na ich kształt, ktoś mądry wymyślił danie na ich wzór, a jednak absolutnie wegańskie, czyli bezkrwawe. Falaki z boczniaków, bo o nich mowa są coraz bardziej popularne, nie tylko wśród osób, które wybierają wegański tryb życia, więc przepisów w sieci nie brakuje. Ten jest moją wariacją na ich temat. Nie zapomnijcie o gałce muszkatołowej, najlepiej świeżo startej, bo to ona nadaje "flakom" ich "flakowości".

A teraz kilka słów o boczniakach. Są one grzybami o bardzo wysokich walorach konsumpcyjnych, ale oprócz walorów smakowych boczniak posiada duże wartości odżywcze. Jest bogaty w witaminy z grupy B, zawiera też duże ilości witaminy PP(niacyny) oraz związki mineralne ( jest źródłem potasu, wapnia, sodu, magnezu, żelaza, fosforu, cynku) i wartościowe białko, które w około 70% trawione jest przez organizm człowieka. W owocnikach boczniaka wykryto obecność B-D-glukanu, substancji, która działa przeciwnowotworowo. Ponadto zawarty w boczniaku kwas foliowy i enzymy powodują obniżenie poziomu cholesterolu w krwi.  Wygląda na to, że warto po boczniaki sięgać... :)

Oto moja wersja zupy z boczniaków, opierająca się na przepisach zasłyszanych lub wyczytanych w necie czy książkach:

Składniki:)
  • pęczek włoszczyzny ( tradycyjnie kilka marchewek, kawałek selera, korzeń pietruszki i kawałek pora) 
  • 300 g boczniaków
  • kilka łyżek oleju
  • 6 ziaren pieprzu
  • 1 płaska  łyżeczka słodkiej papryki
  • 1,5-2 łyżeczek startej gałki muszkatołowej 
  • 3 łyżki majeranku
  • 1 łyżka ziół prowansalskich
  • 5 ziaren ziela angielskiego
  • 2-3 liski listki laurowe
  • odrobina płatków chili, jak ktoś lubi ostre można sporo. 
  • 1 łyżeczka soli
  • łyżka musztardy
  • 2 łyżki sosu sojowego bez glutaminianu
  • pół kostki smażonego tempehu ( opcjonalnie zastąpić wędzonym tofu albo całkowicie pominąć)
Włoszczyznę obieramy i kroimy w paski, słupki, czy jak kto woli. Boczniaki kroimy w paski. W garnku rozgrzewamy olej i gdy jest gorący wrzucamy włoszczyznę. Smażymy mieszając od czasu do czasu przez 5 minut. Dodajmy boczniaki i smażymy jeszcze kilka minut. Warzywa i grzyby muszą uwolnić aromat i wodę w nich zawartą. Następnie doprawiamy wszystkimi podanymi w przepisie przyprawami, łącznie z musztardą i mieszamy. Wlewamy około litr wody, ustawiamy ogień na "średni" i gotujemy pod przykryciem około 20-25 minut. Na 5 minut przed końcem gotowania dodajemy pokrojony w kosteczkę tempeh
Gotową zupę podejemy z pieczywem. Możemy posypać natką pietruszki.



niedziela, 4 października 2009

Niedzielne śniadanie, czyli tofucznica :)

Podstawowy posiłek w ciągu dnia, czyli ŚNIADANIE, powinien być pożywny i pyszny, a także zjedzony powoli i spokojnie w miłym towarzystwie. Wiadomo, że życie jest życiem i rzeczywistość daleka jest od tego jaką być powinna, ale warto chociaż w weekend włożyć więcej starań, aby zacząć dzień fajnym daniem na talerzu. Proponuję TOFUCZNICĘ. Jest zdrowsza od pierwowzoru i bardzo smaczna! MnimMnim...




Tofu jest źródłem wapnia, a także innych soli mineralnych i witamin: soli żelaza, fosforu, potasu, sodu, witamin z grupy B, choliny i witaminy E.

Pomidory zawierają m.in.: sód, potas, magnez, wapń, mangan, żelazo, kobalt, miedź, cynk, fosfor, fluor, chlor, jod, karoten, witaminy: K, B1, B2, B6, C, PP; kwasy: pantotenowy, foliowy, szczawiowy; biotynę.


  • 6-8 małych pieczarek
  • 1 mały por
  • ząbek czosnku
  • 2 pomidory
  • opakowanie tofu ( ok.300g)
  • oliwa
  • sól
  • piaprz
  • curry
  • kurkuma
  • papryka ostra i słodka

Pieczarki obieramy i kroimy w paseczki. Białą część pora kroimy w cienkie prążki. Pomidory kroimy w ósemki. Na rozgrzaną, na głębokiej patelni, oliwę wrzucamy czosnek i pora. Do podsmażonych delikatnie warzyw dosypujemy pieczarki i chwilę razem smażymy. W miseczce rozdrabniamy widelcem tofu i następnie wrzucamy je na patelnię z podsmażonymi warzywami. Przyprawiamy wszystkimi podanymi przyprawami, których proporce zależą od gustu przyrządzającego potrawę. Żółty kolor tofucznicy nadaje kurkuma i curry, a to czy dodamy więcej tego czy tamtego zależy jaki smak lubimy. Mieszamy tofucznicę z przyprawami.Do całości dorzucamy pomidory i wszystko razem smażymy jeszcze minutę. Pomidory mają być praktycznie surowe, aby zachowały jak najwięcej wartości odżywczych. Tofucznicę rozdzielamy na talerze i podajemy z pełnoziarnistym pieczywem lub tostami.

Smacznego! Tak na dobry początek dnia :)

sobota, 3 października 2009

PYSZNE MUFFINKI CZEKOLADOWE

Przygotowanie pysznych ciastek na podwieczorek nie musi być skomplikowane i wymagać od nas ogromnego nakładu pracy i czasu. Zrobienie tych muffinów zajmuje mi około 10 minut plus około 20 minut pieczenia w piekarniku.


  • 1 i 1/2 szklanki mąki
  • 3 łyżki gorzkiego kakao
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1 opakowanie cukru waniliowego
  • 1 czubata łyżeczka sody
  • 1 szklanka mleka sojowego czekoladowego
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 1/2 szklanki oleju
  • 4 kostki gorzkiej bezmlecznej czekolady

Zmieszaj w misce mąkę, kakao, cukier, sodę, cukier waniliowy, dodaj szklankę mleka, olej i sok z cytryny. Przy pomocy drewnianej łyżki wymieszaj wszystko dokładnie, wetrzyj czekoladę. Ciasto może posiadać grudki. Warto też wrzucić garść bakalii ( orzechy, rodzynki, pokrojone suszone morele, wiórki kokosowe itp.). Ciasto wystarcza na około 12 muffinków. Pieką się około 20-25 minut w temperaturze 180st.C.
Upieczone i ostudzone ciastka można polać roztopioną gorzką czekoladą, aby nadać im bardziej czekoladowy aromat. Pycha.


Posted by Picasa

piątek, 2 października 2009

Moja własna książka kucharska




Prowadzenie bloga z przepisami to jedno, ale na codzień wiekszość przepisów wymyślonych, zasłyszanych czy znalezionych w inernecie czy książkach kucharskich, które wypróbuję choć raz i przypadną mi do gustu, zapisuję w zeszytach, jednym ze słodkościami, a drugim z konkretami.


I noszę je często przy sobie, zabieram na wyjazdy, do domu rodzinnego, kiedy odwiedzam siostry czy znajomych. Podobnie noszę przy sobie puszkę cieciorki, ale tu zupełnie inna historia...